Sex z downem :)

W poprzednie wakacje miałam okazję opiekować się, w ramach pracy letniej, dzieckiem z zespołem downa należącym do niezbyt miłej starszej kobiety. Studiowałam kierunek, który dawał mi wiedzę i  umiejętności potrzebne do takiego zajęcia, więc fakt,  że taka okazja mi się nadarzyła, przyjęłam jako dobrą nowinę. Mój wychowanek i jego Mama, w wieku niejednej Babci, mieli mały, biedny domek na niewielkiej wsi. Dziecko, którym miałam się opiekować było chłopcem w wieku około 14 lat, wyglądającym charakterystycznie dla dzieci o tej ułomności. Dziecko było miłe, przyjazne i nie sprawiało kłopotów, tym zaś, co mnie niepokoiło, była raczej jego matka. Mieszkała bez męża, który już dawno umarł, była bardzo złośliwa, zaś jej twarz wyglądała tak, jakby przez cały czas czuła wściekłość. Bałam się jej, lecz nigdy nie zrobiła niczego złego prócz po prostu bycia dość niepokojącą i rzucaniu niezbyt miłych uwag. Robiłam wszystko to, co do mnie należało, pomagałam przebierać chłopca, śpiewałam mu do snu, spacerowałam, uczyłam, bawiłam się z nim. Ja jednak nie byłam chora na zespół downa ani na żadną inna przypadłość, co, jak sądzę, było właśnie powodem wspomnianej niechęci jego matki do mojej osoby. Jestem ładną dziewczyna, mającą powodzenie u chłopaków. Jakkolwiek do wizyt domowych w takiej pracy nie ubierałam się zbyt wyzywająco, to jednak nie zamierzałam wciągać na siebie jakichś szmat, które miałyby zamaskować fakt, że jestem młoda i atrakcyjną dziewczyną. Nosiłam rajstopy, stringi, spódnicę przed kolana i czółenka na obcasie, jakkolwiek były one w wydaniu raczej uznawanym za do przyjęcia, nie zaś postrzeganym za dyskotekowy czy zbyt wyzywający. Gust, czy granica tolerancji osób z wielkiej metropolii to jednak zupełnie co innego, niż zdanie osoby mieszkającej na zabitej dechami wsi. Gdy któregoś, kolejnego razu, pojawiłam się w domu mojej pracodawczyni i usiadam krzyżując nogi, jak to kobiety mają w zwyczaju, ta popatrzyła na mnie ze złością i warknęła:

- myślisz, że nie widzę, gówniaro, co robisz? Chodzisz jak dziwka, kręcisz tyłkiem, pokazujesz nogi i ten swój dekolt, pewnie kręci cię podniecanie mojego chłopca, co? Bawi cię, że ktoś taki jak on będzie miał wielkie trudności ze znalezieniem kobiety? Bawi Cię rozpalanie jego zmysłów i pozostawianie niezaspokojonego? Nie będę tego więcej tolerować. Widziałam go wielokrotnie, jak masturbuje się po kontakcie z Tobą, ty mała dziwko. Pożałujesz teraz swojej pychy.

Przyznam, że byłam przerażona tymi słowami, a raczej sposobem ich wypowiedzenia. Nigdy nie przyszło mi do głowy robić czegokolwiek w celu podniecenia tego biednego dziecka z downem, byłam po prostu sobą, lecz ta przewrażliwiona, uprzedzona do świata kobieta widocznie naprawdę zamierzała wymierzyć mi karę za urojoną w jej głowie krzywdę swojego chłopca. Chwyciła mnie za ramię, nie zważając na moje słowa protestu ,wytłumaczenia, zaprzeczenia i zaczęła stanowczo prowadzić mnie do jego pokoju. Kobieta była typową wieśniaczka, która połowę życia przepracowała na roli, a drugą połowę w fabryce. Była bardzo tęga i silna, nie miałam szans się jej oprzeć. Jej uścisk był dużo silniejszy niż dłonie mojego ojca, który był informatykiem. Kobieta zaprowadziła mnie do pokoju syna, który bawił się akurat klockami.

- kochanie, podoba Ci się ta Pani, prawda? - spytała go.

- podoba, bardzo – wyjęczał.

- a pokażesz Pani co robiłeś wczoraj, gdy mama weszła wieczorem do pokoju?

- chłopak zaczerwienił się.

- nie wstydź się kochanie, pokaż śmiało.

To, co się dalej stało, napełniło mnie zaskoczeniem i lękiem, bo chłopak wyjął swojego niezgrabnego, małego siusiaka i zaczął się przy mnie masturbować, wyszczerzając się w kretyńskim uśmiechu, jakby nie znającym wstydu.

- i co teraz, zdziro – kobieta zwróciła się do mnie – zadowolona? Wali konia na Twój widok, tego chciałaś?

- nie, proszę pani, nie miałam nic takiego na myśli, to znaczy...

- zamknij się – przerwała im.

- synku, chciałbyś zobaczyć panią bez ubrania?

- hy hy, tak, tak – wydukał.

- rozbieraj się, teraz – usłyszałam.

- proszę pani, to jakaś pomyłka, ja nie, wcale...

- rozbieraj się, suko, bo ci pomogę! - wrzasnęła, ku rozbawieniu synka, który był widocznie podniecony. Błyszczały mu oczy, z buzi kapała ślina, a z penisa wydobywały się już kropelki cieczy. Widząc, że tylko drżę ze strachu, kobieta chwyciła krawędź mojej spódnicy i szarpnęła, podciągając po sam pas. Chłopak jęknął z zachwytu i jakby nie wiedząc co robi, wyciągnął rękę, chcąc mnie obmacywać. Natychmiast zasłoniłam zakrytą majtkami cipkę, lecz matka chwyciła je i unieruchomiła mi za plecami.

- poodtykaj sobie synku, śmiało – powiedziała, zwracając się do mnie – teraz, suko, zrobisz wszystko czego on chce, albo pożałujesz – warknęła do mnie.

Chłopak, z otwarta gębą, ściskał moje krocze, gładził mnie po udach, wpychał paluch w moją szparkę i śmiał się przy tym jakby nie miał rozumu. Robił to w obrzydliwy, niezręczny, nieświadomy sposób, a jedyne co czuł, to podniecenie.

- chciałbyś zobaczyć jakie pani ma cycuszki?

- o taak, mamo

– jęknął, zaś kobieta zaczęła szarpać moją bluzkę, próbując rozpiąć swoimi grubymi, twardymi palcami. Odsłoniła mój stanik i położyła na nim ręce chłopaka, który wydawał się tracić zmysły z bezmyślnego podniecenia. Obmacywał mnie tak, jakby miał pożreć mnie rękoma, zaś ona przytrzymywała moje ręce z siła żelaznych kleszczy, uniemożliwiając im obronę.

- to teraz rozbierzemy panią do końca, co synku?

- powiedziała, na co poczułam dreszcz wstydu, ale jednocześnie podniecenia tą kompletnie popierdoloną sytuacją. Babsko zdarło rozpiętą bluzkę z moich ramion, zerwało mi spódnice z bioder, zaś chłopak macał, chwytał i niezręcznie całował te sekcje mojego ciała, które odsłaniania kobieta. Gdy dobrała się do mojego stanika chcąc mi go zdjąć, skrzyżowałam ręce na piersi, próbując ją powstrzymać.

- pokaż te swoje cycki, na pewno macali je wszyscy w twojej szkole, co? - warknęła baba i wyprostowała moje ręce wzdłuż tułowia i zerwać stanik. Chłopak momentalnie zaczął je miętolić nie wydając z siebie już żadnych odgłosów poza charczeniem, zaś jego mina nie wyrażała już nic poza błogością. Czułam się jak szmata, czułam się upokorzona, ale jednocześnie podniecało mnie to, czułam się jak bohaterka jakiegoś pokręconego filmu erotycznego. Baba odsłoniła na chwilę moje cycuszki i sama zaczęła je ściskać – rzeczywiście, fajne są, założę się, że niejeden chlup od nas chętnie by się z tobą zabawił – wysyczała, przesuwając dłońmi w dól, w stronę moich majtek. Chwyciła za ich krawędzie i ściągnęła mi je do samych kostek, a chłopak aż zapiszczał. Baba wepchnęła mnie naga na łózko, rozciągając wzdłuż niego i zachęciła chłopaka, co w sumie nie było potrzebne, by badał moje intymności. Obściskiwał i ślinił mnie całą, zaś babsko patrzyło na mnie z satysfakcją, jakby odniosła nade mną jakieś zwycięstwo. W pewnym momencie z kutasa chłopaka ciekły białe kropelki, na widok których kobieta zaczęła mu tłumaczyć, jak powinien zabrać się do ruchania mnie. Rozwarła moje nogi swoimi ramionami, usadowiła go pomiędzy nimi i pomogą wcelować kutaskiem w moją cipkę. Chłopak, niemal instynktownie, zaczął mnie pierdolić jak zwierzę. Ruchał mnie, zaś ślina kapała na moje cycki, które ugniatał raz to on, raz baba. Gdy się spuścił, babsko chwyciło mnie za włosy i nadziało moją buzię na jego chuja każąc mi go wylizać. Po tym wszystkim po prostu zrobiłam to, czego chciała, żeby jak najszybciej odzyskać wolność i spokój.

- ubieraj się, kurwo, nie dostaniesz zapłaty. Niech to będzie dla ciebie lekcja, że grzech pychy zawsze spotka się z należytą karą. Będąc w szoku lecz mając wciąż wilgotną cipkę, wyszłam z tego domu bez słowa, trzymając swoje ubrania pod pachą.

2645

Wrzucono 5 lat temu

Ściągnij film na komórkę

loading...